Kto mial racje antygona czy kreon

site
Dębowe Uroczysko

Dokladnie, Kreon tez mial racje, poniewaz przestrzegal prawa, ktore wyraznie mowilo, ze nie mozna pochowac zdrajcow ( czyli tez tych ktorzy wystepuja przeciw wladzy ).

Antygona, chciala pochowac brata,no okej, ale brat zawinil i zalezy jakby na to patrzec, kazdy mial racje wiec tutaj mozna byc sie klocic



A wiec chodzi mi o zadanie z polaka. Napiszcie argumenty albo kontrargumenty do podanych nizej hipotez. Za kazdy argument bedzie plus:
1. Czy w rodzinie jest potrzebny autorytet?
2. Czy można uniknąć konfliktu pokolen?
3. Brak tolerancji = konflikt ?
4. Kto miał racje Antygona czy Kreon?

Prosze o pomoc. Jak bedziecie podawac argumenty to piszcie numer tezy.




Otóż to!
Ja w każdym razie nie potrafię wytłumaczyć/przetłumaczyć na polski, co to
oznacza. Dla mnie to po prostu nie jest w naszym języku!
Upadła może być kobieta - podmiot bądź przedmiot tejże miłości. Ale sama
miłość??? Może byc idealna, platoniczna, zmysłowa, grzeszna, występna
itd., ale
upaść po prostu nie ma jak.
Może to by nasza pytaniodawczyni rozwinęła sobie w śliczne i samodzielne
wypracowanie?
Tylko na pozytywny stopień u tej osoby, która temat wymyśliła, chyba nie
ma co
liczyć :-(


Nie znosiłam mojej polonistki w liceum, ale widzę, że i tak nie najgorzej
trafiłam. Najbardziej skomplikowany temat wypracowania, jaki nam zadała,
brzmiał: kto miał rację w konflikcie między Antygoną i Kreonem.

Kamila Pe.



evita_duarte napisała:

> Ale przeciez dostales odpowiedz. Pytanie sprzed wieku, odpowiedz tez. Jakie
> pytanie taka odpowiedz!!!

Dlaczego "pytanie sprzed wieku"? Jest najzupełniej współczesne. Nie
odpowiadałaś np. w szkole na pytania w rodzaju "rację miał Kreon czy
Antygona?". Nie mówiłaś wtedy chyba "to pytanie sprzed tysiącleci"?



Wkurza mnie już robienie z faceta cierpiętnika - te przepisy są jasne i
obowiązują wszystkich.Chciał dokonywać darowizn - jest ku temu stosowna forma i
włos by mu z glowy nie spadł, a jak olał z premedytacją prawo to poniesie taką
samą sankcję jak każdy inny człowiek, który by ten przepis naruszył. Niestety u
naszych przedsiębiorców często jeszcze zapytanie o radę doradcy podatkowego czy
prawnika przed zrobieniem czegoś należą do żadkości,tzw. kultura prawna jest
po prostu żadna, no a potem są efekty. Sam sobie jest winien.
W konflikcie Antygony i Kreona zasze uważałam,że Kreon miał rację...



paniowie, pacem in terris !
emocje wzięły górę, a przecież wiem, że obaj swój Kraków przeżywacie
mikołaj7 się obruszył, że młodzież dziś inna, ale wsparcia od kumpli nie dostał
a odwieczny spór, kto miał rację: kreon czy antygona nie ma rozwiązania...
ściskam was obu pokojowo
:)))



Rozwiazanie problemu Antygony?
Antygona miala podobny problem. Serce mowilo - pochowac brata. Prawo mowilo
(ustami Kreona) - nie wolno. Zrobila co trzeba, nie czekajac na zmiane
rozporzadzenia ministra. Zlapali ja, poniosla kare.
Byly racje po stronie Antygony, byly po stronie Kreona, jedne i drugie tak
mocne, ze Grecy nie wazyli sie wskazac, kto mial racje. Ani nikt po nich przez
2400 lat.
Dzisiaj, jak rozumiem, niektorzy chca tego typu problem przeglosowac.
A nie lepiej rzucic moneta?



tak jak w temacie pomozcie i do swojej odp dajcie jakis argumen za i przeciw.....prosze o pomoc!!!!



Mit tebański opowiada losy Rodu Labdakidów. Labdakos był synem Polidora i Nykteis, wnukiem Kad-mosa, Zapoczątkował ród Labdakidów, jego synem był Lajos, wnukiem Edyp. Jako król, późno objął tron Teb, prowadził wojnę z Pan-dionem, władcą Aten. Mianem Labdakidów określano słynne postaci tebańskie: Edypa, Polinejkesa, Eteoklesa, Antygonę, Ismenę. Lajosowi, synowi Labdakosa, wyrocznia del-ficka przepowiedziała, że zabije go własny syn, który następnie poślubi swą matkę. Gdy zatem Lajosowi i Jokaście urodził się syn, ojciec kazał go porzucić w górskim pustkowiu, skazał na śmierć. Jednak sługa ulitował się nad chłopcem, niemowlę usynowili Polibos i Merope, nadali mu imię Edyp, wychowywali w nieświadomości pochodzenia. Edyp, już jako dorosły mężczyzna, udał się do wyroczni, by rozwiała wątpliwości co do jego pochodzenia. Dowiedział się, że zabije ojca i poślubi matkę. Postanowił nie wracać do rodzinnego miasta, wędrował po Grecji, gdzie w górach spotkał Lajosa, pokłócił się z nim i zabit. Wypełniła się pierwsza część przepowiedni. Następnie Edyp uwolnił Teby od Sfinksa, za co otrzymał nagrodę w postaci ręki królowej Jo-kasty, czyli poślubił matkę. Rządził szczęśliwie, miał czworo dzieci: Eteoklesa, Polinejkesa, Antygonę oraz Ismenę. Jednak podczas zarazy, wyrocznia powiedziała, że epidemia to kara za przebywanie w mieście zabójcy Lajosa. Edyp domyślił się, że to on sam jest mordercą. Gdy straszna prawda wyszła na jaw, Jokasta popełniła samobójstwo, Edyp wykłuł sobie oczy. Dorastający synowie chcieli pozbyć się Edypa z miasta. Ojciec rzucił na nich klątwę, poszedł, prowadzony przez Antygonę na tułaczkę, zmarł w Kolonos. Bracia walczyli o władzę. Antygona wróciła do Teb. Wygnany Polinejkes poślubił córkę króla Argos, namówił władcę do wyruszenia przeciw Tebom, Szturm odparto, ale w boju polegli obaj synowie Edypa. Władcą Teb został Kreon - tu właśnie zaczyna się akcja Antygeny Sofoklesa.
Antygona, także w imię obowiązków rodzinnych, decyduje się, wbrew rozkazowi króla, na pochowanie Polinejkesa, za co ponosi karę. Nie pomaga jej w tym siostra Ismena. Śmierć Antygeny staje się tragedią dla Haj-mona, jej narzeczonego i następcy tronu Teb. Kreon, wierząc w swe racje, narażając się bogom, tłumiąc rodzinne uczucia (np. wobec syna), doprowadził do śmierci wszystkich najbliższych mu osób. Nad życiem jego i jego rodziny zaciążyło fatum, nieubłagany los, klątwa ciążąca nad potomstwem Edypa, które z wyroku bogów będzie cierpieć, pokutować.




Głównym problemem w utworze jest tragizm, charakterystyczny dla tragedii antycznej. Polega on na ukazaniu nierozwiązywalnego konfliktu. Starcia jednostki z siłą wyższą (fatum, bogiem, ideą). Zderzenie sprzecznych racji prowadzi do katastrofy i klęski jednostki. W tym tragicznym konflikcie uczestniczy zarówno tytułowa bohaterka, jak i sam Kreon. Antygona musi dokonać wyboru między dwoma racjami, z których obie są ważne, trudne. Podjęcie każdej z tych decyzji jest w sprzeczności z drugą i naraża bohaterkę na poważne konsekwencje. Jako kochająca siostra, wierząca w prawa boskie, czuje się zobowiązana do pochowania i uczczenia zwłok brata Polinejkesa. Jeśli tego nie uczyni, nie tylko ciało zmarłego zostanie pohańbione, ale i dusza Polinejkesa nie zazna spokoju. Gdy to uczyni, narazi się na śmierć w wyniku złamania rozkazu władcy, gdyż Kreon zabronił pod karą śmierci pochować Polinejkesa, uznając go za zdrajcę. Antygona decyduje się postąpić zgodnie z nakazem sumienia, zgodnego z prawem boskim. Wybierając je wybiera śmierć. Trudnego wyboru musi dokonać także Kreon – władza czy rodzina. Rozkaz królewski, zabraniający pochowania Polinejkesa, miał na celu dobro społeczne, gdyż uznawał jego czyn za czyn zdrajcy. Z drugiej strony Antygona była członkiem rodu królewskiego i narzeczoną jego syna, Hajmona. Mając na celu dobro jednostki-swego syna i Antygony, Kreon mógł cofnąć rozkaz. Lecz nadszarpnąłby tą decyzją swój autorytet i mógł zostać posądzony o niesprawiedliwość i kumoterstwo. Wybierając zaś dobro społeczne, utrzymanie silnej władzy i interesu państwa, naraził się bogom. Złamał prawa religijne, nakazujące pochować zwłoki zmarłego.
Przedstawione w utworze konflikty i problemy, z którymi spotykają się bohaterowie są określane jako ponadczasowe, czyli aktualne mimo upływu czasu. Konflikt między jednostką, którą reprezentuje Antygona, a państwem, które reprezentuje Kreon może zdarzyć się w każdym państwie i w każdym czasie. Ponadczasowy charakter ma również konflikt między prawem religijnym, boskim, a prawem ustanowionym przez człowieka.

Tragedie, których przyczyną są sprzeczne racje, nierozwiązywalne problemy, wybory i decyzje, z których każda prowadzi do klęski, są nam znane z historii i życia codziennego. Często bywa, że człowiek musi wybierać między tym, co dyktuje mu rozum i tym, co nakazuje mu serce. Od zarania dziejów, trwa bezwzględna walka o władzę, w której przestają liczyć się względy rodzinne i prawa moralne.


to masz tak na szybko za godzinkę poszukam czegoś więcej



Antygona była siostrzenicą Kreona, a nie córką! Błąd!

Pewnie ci chodzi o to kto miał rację, Antygona czy Kreon. Tak?



Gość portalu: tees napisał(a):

> Antygona miala podobny problem. Serce mowilo - pochowac brata. Prawo mowilo
> (ustami Kreona) - nie wolno. Zrobila co trzeba, nie czekajac na zmiane
> rozporzadzenia ministra. Zlapali ja, poniosla kare.
> Byly racje po stronie Antygony, byly po stronie Kreona, jedne i drugie tak
> mocne, ze Grecy nie wazyli sie wskazac, kto mial racje. Ani nikt po nich przez
> 2400 lat.

> Dzisiaj, jak rozumiem, niektorzy chca tego typu problem przeglosowac.
> A nie lepiej rzucic moneta?

................
..
........Witam
.....Wydaje mi sie, ze cos sie Tobie pomylilo, albowiem dyskusja nie dotyczy
problemu przestrzegania prawa lecz jego tworzenia.
....Gdy natomiast o osobiste deklaracje chodzi to jak widac i w tym przypadku -
sa one rozne. Przy czym wspolczesne spoleczenstwa - a problem musi byc rozwiazany
w pokojowy sposob - tak wlasnie podejmuja wiele istotnych decyzji: poprzez
glosowanie. Lub dyktat. Doszukiwanie sie prawdy natomiast pozostawia sie
filozofom. Ci maja czas i cierpliwosc. I wierz mi gotowi sa nie odpowiadac na
Twoje pytanie przez nastepnych 100 tys. lat. Bo niby jak skoro pytanie nie ma
jednej dobrej odpowiedzi (w algebrze moze byc piec rozwiazan danego problemu, w
zyciu ktore, ma znacznie wiecej niewiadomych, jest znacznie bardziej
skomplikowane i usiane swiatlo-cieniami - oczekuja niektorzy rozwiazania jednego;
pogratulowac!)
....A gdy o to rzucanie moneta idzie to zaproponuj to samo gdy pojawi sie w
Twojej klasie problem ktory spowoduje polaryzacje stanowisk (np. w ktory z
kolejnych trzech poniedzialkow robic klasowke). Wtedy przekonasz sie, ze jednak
jest dosc istotna roznica pomiedzy glosowaniem a rzucaniem monety (ale to tak na
marginesie).
.. )
Pzdr.
K.P.




Antygona - główna bohaterka tragedii Sofoklesa to kobieta odważna, nieugięta, ale również bardzo wrażliwa i uczuciowa. W sporze między nią a Kreonem zdecydowanie przyznaję rację Antygonie, ponieważ podobało mi się jej zachowanie.
Musiał ona dokonać wyboru między dwoma racjami, z których obie są równie ważne, ale sprzeczne ze sobą. Jako kochająca siostra, wierna prawu boskiemu, czuje się zobowiązana do pochowania i uczczenia zwłok swojego brata Polinejkesa. Jeśli tego nie uczyni, nie tylko ciało zmarłego zostanie zhańbione, lecz według wierzeń religijnych Greków, dusza Polinejkesa nie zazna spokoju. Z kolei z drugiej strony wejdzie w konflikt z prawem państwowym, gdyż Kreon zabronił pod karą śmierci pochować ciało Polinejkesa, uznając go za zdrajcę. Wybierając pomiędzy posłuszeństwem prawu boskiemu a rozkazem królewskim, Antygona wybrała zgodnie ze swoim sumieniem, prawo boskie. Wypełniła więc obowiązek siostry, kochającej zmarłego brata, mimo iż poniosła za to śmierć.
Wyobraźmy sobie jednak, że ktoś zabroniłby nam pogrzebać bliskiego nam człowieka, jak zareagujemy? Myślę, że większość postąpiłaby podobnie, dlatego zgadzam się z postawą bohaterki.
Antygona wydaje się czasami nie myśląca o skutkach swojego zachowania i jest przeciwieństwem tchórzliwej siostry Ismeny. Ta właśnie [próbuje odwieść ją od zamiaru pogrzebania brata, ma pełną świadomość, że:
"Zginiemy marnie, jeżeli wbrew prawu
Złamiemy wolę i rozkaz tyrana."
Antygony jednak to nie przekonuje, bo w swoim postępowaniu kieruje się miłością, co bardzo mi u niej imponuje.
Rodzina była dla Greków wartością najwyższą, uświęconą przez bogów. I to był dla bohaterki wystarczający powód do podjęcia takiej właśnie decyzji.
Obserwując zachowanie Antygony podziwiam jej ogromną siłę woli, miłość i przywiązanie do brata. Decydując się bowiem na taki czyn, musiała zdawać sobie sprawę o swojej bliskiej śmierci. Przez tą właśnie śmierć zostawiła kochanego przez siebie narzeczonego Hajmana, siostrę Ismenę oraz bardzo wiele rzeczy, których nigdy nie doświadczyła i nigdy już nie do świadczy. Myślę, że widać tutaj, jak bardzo musiała kochać brata, by wyrzec się dla niego życia.
Bohaterka tragedii Sofoklesa, która deklaruje miłość "Współkochać przyszłam, nie współnienawidzieć", jest jednocześnie pełna nienawiści. Jej nieustępliwa postawa, pogardzanie osobą Kreona, prowokuje władcę do wydania wyroku śmierci. Do końca swych chwil przekonana jest jednak o swojej niewinności. Zaznacza się to, gdy staje przed Kreonem i uparcie nie przyznaje się do winy, natomiast głosu swoje racje i zarzuca Kreonowi, że stał się tyranem. W tych scenach jest prawdziwą bohaterką.
Na przykładzie Antygony wyraźnie uwidacznia się poruszony przez Sofoklesa problem winy i kary, tak bardzo niewspółmiernej do popełnionego wykroczenia. Widać też konflikt między jednostką a prawem. Państwo, ingerując w wierzenia, uczucia ludzi, przestaje im służyć i staje się tyranią. Antygona nie chciała być niewolnicą społeczeństwa, tylko obywatelką. Dlatego nie sprzeciwiała się śmierci, chociaż w swoim przekonaniu była niewinna. Wybierając jednak życie w państwie, bojącym się władcy, a ją traktującym jak największego wroga, wolała śmierć. Prawdę mówiąc, ja nie wiedziałabym jak mam postąpić. Czy tak jak Antygona, nie bać się śmierci?
Myślę, że Antygona postąpiła słusznie, sprzeciwiając się woli Kreona. Kierowała się sercem, nie rozumem. W końcu nikt nie miał prawa zabronić jej pochowania najbliższego człowieka. Takie właśnie postępowanie podoba mi się, choć niewiele ludzi postępuje zgodnie z własnym sumieniem i uczuciami. Dlatego uważam Antygonę za bohaterkę godną uwagi, a jej zachowanie wydaje mi się za przykładne i przyznaję jej rację. Gdybym ja również żyła w V wieku p.n.e., wystąpiłabym na pewno w jej obronie, przeciwko Kreonowi


All right reserved.
©